Nueve
Wszystkie wpisy

Wasz ERP nie jest zepsuty. Po prostu nigdy nie miał prowadzić firmy.

Dlaczego rok po wdrożeniu nadal dzwonicie po halach, co świat wymyślił zamiast tego i dlaczego to też już nie wystarcza.

poranny chaos

Dlaczego rok po wdrożeniu nadal dzwonicie po halach, co świat wymyślił zamiast tego i dlaczego to też już nie wystarcza.


Jest wtorek, dziesiąta czterdzieści. Dzwoni klient i pyta o zamówienie, które miało wyjechać w piątek.

Handlowiec nie wie. Dzwoni na produkcję. Kierownik zagląda do swojego arkusza i widzi, że zlecenie poszło na maszynę w czwartek. Idzie na halę. Operator mówi, że stanęło, bo nie przyjechał materiał. Wie o tym od poniedziałku. Nikt tego nigdzie nie zapisał, bo nie ma gdzie.

Handlowiec oddzwania do klienta czterdzieści minut później. Nie ma nowego terminu, ma tylko wyjaśnienie.

Ta firma ma ERP. Kosztował grubo ponad sto tysięcy, wdrażał się półtora roku i działa poprawnie. Wszystkie faktury się zgadzają.

I to jest najbardziej mylące w całej tej sytuacji. Nic się nie zepsuło.

„Prawie każde zamówienie jest teraz opóźnione. Nikt się nawzajem nie pyta, gdzie jest towar." — producent konstrukcji stalowych, 40 osób

poranny chaos

Wasz ERP robi dokładnie to, do czego go zbudowano

ERP powstał jako system księgowy. Cała jego konstrukcja stoi na zapisie podwójnym, czyli na prawdzie finansowej. To dlatego jest tak dobry w fakturach, VAT, JPK i płacach, i to dlatego wszystko poza tym wychodzi mu przeciętnie.

To nie jest wada konkretnego dostawcy. To zwykła matematyka podziału zasobów. Zespół, który buduje kilkanaście dziedzin naraz, zawsze przegra na głębokości z zespołem, który jednej dziedzinie poświęca całe życie. Dlatego jego CRM jest słabszy od Salesforce, magazyn od wyspecjalizowanego WMS, a produkcja od systemu MES.

Więc firma robi jedyną rozsądną rzecz. Kupuje ERP do finansów i dokłada osobne narzędzia do reszty. Excel do planu, arkusz do wycen, pocztę do ustaleń, karteczki na halę. Obietnica jednego systemu do wszystkiego pęka w pierwszym roku, cicho i bez żadnej decyzji.

„Dane finansowe mam w trzech systemach. Zbieram je ręcznie w Excelu." — drukarnia opakowań, 120 osób

Do tego dochodzą trzy rzeczy, które sprawiają, że sytuacja sama się nie naprawia.

Każde dopasowanie systemu do Was tworzy dług. Zmiany trzeba przetestować przy każdej aktualizacji, więc w pewnym momencie firma przestaje aktualizować. Gartner szacuje, że około siedemnastu tysięcy klientów SAP ECC nie zdąży przed końcem wsparcia w grudniu 2027 roku, a jako główną barierę wskazuje ciężką customizację. Sam SAP nazwał tę chorobę „Clean Core" i opisał ją we własnej mapie drogowej.

Interfejs, przez który wpinacie inne narzędzia, jest odbiciem wnętrza systemu. Kiedy zmienia się środek, integracje pękają. Przy przejściu z ECC na S/4HANA SAP zmienił dostępne IDoki, bo zmienił się model bazy. Mapy integracyjne u klientów przestawały działać albo, co gorsza, działały po cichu źle. Polskie systemy dokładają do tego swój wiek, bo powstały, zanim REST API stało się standardem.

Kto trzyma prawdę o firmie, ten zaczyna ją kontrolować. SAP wygrał z Diageo sprawę o sięganie po własne dane przez cudzy interfejs, z ekspozycją rzędu sześćdziesięciu milionów dolarów. Celonis pozwał SAP o stawianie technicznych barier w dostępie klienta do jego własnych danych, a sąd w Kalifornii dopuścił część zarzutów do dalszego postępowania. Nikt z nich nie zaczynał jako klatka. Doszli tam, bo własność danych premiuje kontrolę.

Rozkładamy ten mechanizm szczegółowo w Dlaczego ERP są takie, jakie są. Tu wystarczy jeden wniosek. Wasz ERP nie zawiódł. Po prostu robi to, czym jest, a Wy potrzebujecie czegoś, czym on nigdy nie był.

Trzy rzeczy, które sprawiają, że to się nie naprawia samo

Świat rozwiązał to zanim ktokolwiek mówił o AI

Duże firmy przestały szukać jednego programu do wszystkiego jakieś dziesięć lat temu. Gartner nazwał to, co robią zamiast tego, ERP składanym. Spotyka się też nazwę postmodern ERP.

Zasada jest jedna i cała rzecz się na niej opiera. Dokładnie jeden system jest gospodarzem każdej dziedziny.

Jeden odpowiada za faktury i podatki. Jeden za zamówienia. Jeden za harmonogram maszyn. Nigdy dwa naraz. Kiedy dwa systemy jednocześnie posiadają klienta i synchronizują się w obie strony, powstaje potwór, którego po roku nikt w firmie nie rozumie. Kiedy każda dziedzina ma jednego gospodarza, integracja jest przewidywalną robotą.

Dla polskiej firmy produkcyjnej ten podział wygląda tak.

WarstwaKto to robiCo posiada
Zgodność z prawemEnova, wFirma, Fakturownia, ComarchFaktury i KSeF, VAT i JPK, księgowość, kadry i płace
Codzienna operacjaotwarty system operacyjny firmyZamówienia, katalog, użytkownicy, uprawnienia, panele
To, co Was wyróżniamoduły pod Waszą branżęPlanowanie maszyn, wyceny, technologia produkcji
Historia i pamięćksięga zdarzeń spinająca wszystkoCo się stało, kiedy, z czyjej ręki i na jakiej podstawie

Zwróćcie uwagę, co się tu dzieje z ERP. Zostaje. Dostaje z powrotem robotę, w której jest naprawdę mocny, i przestaje udawać, że prowadzi firmę.

To akurat jest dobra wiadomość. Prawo podatkowe zmienia się co roku, KSeF już obowiązuje i nikt rozsądny nie buduje tego od zera. To jest bieżnia, na którą wchodzi się z abonamentem.

Uczciwie o kosztach tego układu. Kilka systemów oznacza kilka cykli aktualizacji i kilka miejsc, w których coś może paść. Zamówienie istnieje przez chwilę bez faktury, więc trzeba to zaprojektować i przyjąć do wiadomości. To jest cena bycia otwartym i ona jest realna.

ERP składany

Ale każdy z tych systemów czeka, aż człowiek usiądzie i kliknie

I tu dochodzimy do rzeczy, która zmieniła się dopiero teraz.

ERP składany rozwiązuje problem własności i modułów. Nie rozwiązuje pytania, kto właściwie wykonuje pracę. Bo każdy z tych systemów, także ten najlepszy, stoi na jednym cichym założeniu sprzed dwudziestu lat. Człowiek siada, otwiera ekran i klika.

Całe to oprogramowanie sprzedaje koordynację ludzi i widoczność. Sprzedaje pulpity. Ktoś i tak musi na nie spojrzeć, zrozumieć i wykonać ruch.

Dlatego dołożenie AI do istniejącego systemu daje tak mało. Czat w rogu ekranu zaprojektowanego dla człowieka dalej nie widzi danych i dalej nie może nic zrobić.

„Mamy Copilota, ale nie ma dostępu do informacji, więc de facto nie pomaga." — producent oświetlenia, 80 osób

To jest w tej chwili najczęstsze zdanie, jakie słyszymy w polskich firmach o sztucznej inteligencji. Narzędzie jest kupione. Wisi obok firmy i o niej nie wie.

Y Combinator nazwał to wprost: pracowników są teraz trzy rodzaje

Ten sam problem, opisany z drugiej strony, opublikował niedawno Y Combinator, czyli fundusz, z którego wyszły Airbnb, Stripe i Dropbox. Zaprosili founderów do budowania dokładnie w tym miejscu.

Ich obserwacja brzmi tak. Osiemdziesiąt procent pracujących na świecie nie siedzi przy biurku, a oprogramowanie dla świata fizycznego nie zmieniło się naprawdę od dwudziestu lat. W budownictwie, w utrzymaniu ruchu, w logistyce robi wciąż to samo. Rozdziela ludzi, śledzi ich, pilnuje majątku i wystawia rachunek.

Zmieniło się to, kim jest pracownik. W takiej firmie pracują dziś trzy rodzaje pracowników naraz. Agenci AI, którzy potrafią wycenić zlecenie i ułożyć grafik. Roboty, które pierwszy raz naprawdę wchodzą w teren. I ludzie, którzy coraz częściej mają na sobie sprzęt rejestrujący ich pracę. Żaden dzisiejszy system nie był projektowany do zarządzania wszystkimi trzema naraz.

Dorzucają do tego liczbę, która ustawia całą stawkę. Te branże wydają na pracę od dziesięciu do stu razy więcej niż na oprogramowanie.

I jeszcze jedno, co dotyczy Was bezpośrednio. Firma, która zapisuje przebieg pracy tak, jak on się naprawdę odbywa, buduje zbiór danych, którego nie ma nikt inny. Ani dostawca oprogramowania, ani producent robotów, ani twórca modelu AI. To, ile naprawdę trwa przezbrojenie na Waszej maszynie, wie tylko Wasza hala. I tylko wtedy, gdy ktoś to zapisuje.

Trzech pracowników, jedna akcja

Cztery pytania, które warto zadać każdemu dostawcy oprogramowania

„Zbudowany dla AI" brzmi jak hasło ze slajdu, więc sprowadźmy to do czterech pytań. Możecie je zadać nam i możecie je zadać każdemu innemu. Odpowiedzi zwykle kończą rozmowę bardzo szybko.

Czy AI może przeczytać wszystko, co widzi człowiek, bez proszenia człowieka? Nie chodzi o dostęp do jednej tabelki. Chodzi o zamówienia, ustalenia z klientem, stan maszyn i historię decyzji naraz.

Czy AI może coś zrobić przez zdefiniowane wejście, a nie przez klikanie w ekran za człowieka? Przełożenie zamówienia, założenie klienta, przydzielenie maszyny. Każda z tych czynności powinna być opisaną akcją z uprawnieniami i walidacją, dostępną tak samo dla człowieka i dla AI.

Czy po fakcie da się odtworzyć, kto co zrobił, kiedy i na jakiej podstawie? Jeśli AI ma prowadzić choćby kawałek firmy, musi zostawiać ślad dokładniejszy niż człowiek. Unia idzie w tę stronę z regulacjami i zobaczycie to w audytach.

Czy możecie zabrać dane i odejść? Jeżeli odpowiedź brzmi „w zasadzie tak, tylko trzeba by to wyeksportować", to znaczy nie.

System, który odpowiada „tak" na wszystkie cztery, wygląda w środku zupełnie inaczej. Ma jawnie zapisany słownik firmy, czyli obiekty takie jak Klient, Zamówienie i Maszyna razem z powiązaniami między nimi. Ma listę akcji, które można na nich wykonać, z uprawnieniami. Ma księgę zdarzeń, w której nic się nie nadpisuje. I ma otwarte drzwi dla maszyn, żeby Wasze AI, obojętnie czyje, mogło z tego korzystać.

Dwa systemy

Dlatego zbudowaliśmy GLU, czyli system operacyjny fabryki

GLU łączy dwie rzeczy, które do tej pory występowały osobno. Jest składane, czyli otwarte i podzielone na moduły z jednym gospodarzem każdej dziedziny. I jest zaprojektowane dla AI od pierwszego dnia, czyli ma słownik, akcje, historię i drzwi dla maszyn.

Klientom mówimy o tym jako o systemie operacyjnym fabryki. Ta nazwa nie jest ozdobnikiem, bo opisuje budowę.

W środku jest jądro, czyli księga zdarzeń i słownik Waszej firmy. Wszystko inne się do niego wpina. Wasze istniejące systemy stają się sterownikami, dokładnie jak drukarka podłączona do komputera. ERP jest sterownikiem od faktur i podatków. Maszyna CNC jest sterownikiem od danych produkcyjnych. Na jądrze stoją aplikacje, czyli moduły. Kupujecie jeden albo wszystkie.

ModułCo robi
SprzedażKanban leadów, agent czytający pocztę i aktualizujący status, przyjęcie zamówienia
WycenySilnik wycen dla Waszej branży, liczący tak jak Wasz najlepszy człowiek
PlanowanieHarmonogram na maszyny z realnymi ograniczeniami, przeliczany po każdym zdarzeniu
ProdukcjaTablet na każdym stanowisku, jeden duży przycisk „gotowe", dane wprost z maszyn
MagazynStany, przyjęcia i wydania, gotowość materiału pod plan
KartotekiMaszyny, ludzie, produkty, klienci. Fundament, na którym stoi reszta
FinanseWynajęte od dostawcy zgodności. Tego jednego nie budujemy i nie zamierzamy

Nad wszystkim pracuje AI, na tyle samodzielnie, na ile jej pozwolicie. To jest ustawienie osobne dla każdej akcji. „Zapisz przyjęcie towaru" może działać samo. „Wystaw fakturę" zawsze pyta o zgodę. Rzeczy, których nie da się cofnąć, zostają przy zgodzie na zawsze, niezależnie od tego, jak bardzo ufacie reszcie. Całą tę drabinę rozkładamy w poziomach GLU.

O robotach mówimy ostrożnie, bo dziś nie ma ich w polskich halach. Warto jednak zauważyć jedno. W tej budowie robot jest kolejnym wykonawcą tej samej, opisanej już akcji, i kolejnym wierszem w kartotece maszyn. Nie trzeba przebudowywać systemu, żeby go przyjąć. A zapis pracy, który przez ten czas powstaje, jest dokładnie tym, czego taki robot będzie potrzebował, żeby się czegokolwiek nauczyć. Nie budujemy robotów. Budujemy warstwę, która powie robotowi, co ma dziś do zrobienia.

System operacyjny fabryki

Plan produkcji, który układa się sam o szóstej rano

Najlepiej widać to na planowaniu, bo tam efekt jest policzalny.

Codziennie o szóstej rano system układa plan od nowa. Bierze wszystko, co wydarzyło się od wczoraj. Nowe zamówienia, awarię maszyny, surowiec, który nie dojechał, zlecenie, które poszło dłużej. Przelicza harmonogram, pokazuje po polsku, co się zmieniło i dlaczego, i przygotowuje powiadomienia dla handlowców, których terminy się przesunęły. Kierownik ogląda gotowy plan zamiast go układać.

Sprawdziliśmy to na prawdziwych danych jednej z drukarni, z którą pracujemy. Odtworzyliśmy tydzień produkcji, sto dwadzieścia dwa zlecenia.

Plan ułożony przez system zgadzał się z planem doświadczonego człowieka w dziewięćdziesięciu trzech procentach przypadków, z dokładnością do jednego dnia. Przy zerze przepełnionych zmian, podczas gdy w planie ludzkim pięć zmian było przepełnionych, jedna nawet o ponad pięć godzin. Na dziesięciu tygodniach i tysiącu pięciuset zleceniach system oddał czterdzieści dwa zlecenia po terminie. Człowiek dziewięćdziesiąt sześć.

Ten sam kształt powtarza się w każdym module. Zdarzenie wpada do księgi, system przelicza to, co się zmieniło, pokazuje efekt człowiekowi, a wykonana praca wraca do księgi jako kolejne zdarzenie. Im dłużej to chodzi, tym więcej system wie o Waszej firmie i tym lepiej liczy.

To jest też odpowiedź na pytanie, którego boi się każdy, kto raz przeżył nieudane wdrożenie.

„Wdrożenie raz nie wyszło. Boję się drugi raz." — drukarnia, 90 osób

Dlatego niczego nie zamrażamy na osiemnaście miesięcy. Po miesiącu ma stać jedna rzecz, która działa i której ktoś używa codziennie.

Pętla dnia

Dane leżą w Waszej bazie i możecie z nimi odejść

To jest część, przy której najłatwiej powiedzieć jedno, a zrobić drugie, więc mówimy konkretnie.

Dane leżą w bazie, która należy do Was. W Waszej chmurze albo na Waszym serwerze, jeśli są wrażliwe. Nie jesteśmy w stanie ich zablokować, bo fizycznie nie ma ich u nas. To jest różnica między obietnicą a budową. Obietnica przestaje działać w dniu, w którym dostawca zaczyna tracić klientów.

Podstawa jest na otwartej licencji. System operacyjny firmy, na którym stoi codzienna operacja, to otwarte oprogramowanie na licencji MIT. Nie musicie nam wierzyć na słowo, licencję można sprawdzić.

Słownik Waszej firmy jest czytelny i Wasz. To, co znaczy „Zamówienie" i jakie ma etapy, jest zapisane jawnie, tak że Wasz człowiek to przejrzy i zatwierdzi. AI może zaproponować, ale odpowiada za to człowiek z Waszej firmy. Przez dwadzieścia lat projekty jednego miejsca prawdy umierały dokładnie w tym punkcie. Znaczenie firmy lądowało u informatyków albo u dostawcy.

Wychodzicie z pełną kopią. Bez bramki na wyjściu i bez opłaty za odczyt własnych danych przez cudze narzędzie.

Spisaliśmy to osobno, w Proklamacjach GLU. Dzień, w którym musielibyśmy zamknąć czyjeś dane u siebie, żeby utrzymać klienta, jest dniem, w którym przestajemy budować GLU i zaczynamy budować kolejny ERP pod ładniejszą nazwą.

Zaczynamy od jednej rzeczy i od trzydziestu dni

Nie zaczynamy od wielkiego wdrożenia, bo wielkie wdrożenia są dokładnie tym, co Was zniechęciło.

Trzydzieści dni. Wybieramy jedną rzecz, która boli najbardziej, i uruchamiamy ją naprawdę. Zwykle jest to plan produkcji, wyceny albo widok statusu zamówień. Po miesiącu macie działające narzędzie, z którego ktoś w firmie korzysta codziennie. Pod spodem stoi już jądro, ale to nasz problem, nie Wasz.

Potem mapa. Kilka sesji z Wami, pełny przegląd procesów i źródeł danych, rozpisana droga dalej z konkretnymi kosztami. Robimy to po tym, jak zobaczycie, że działamy.

Potem reszta firmy. Kolejne moduły, kolejne źródła, AI przechodząca z podpowiadania do działania za Waszą zgodą. Każdy następny krok jest tańszy od poprzedniego, bo fundament już stoi.

Możecie zatrzymać się po pierwszym etapie i to jest w porządku. Trzydzieści dni to za mało czasu, żeby się na czymkolwiek uwiązać, i o to chodzi.

Wtorek, 10:40, wersja druga

Dzwoni ten sam klient i pyta o to samo zamówienie.

Handlowiec ma odpowiedź na ekranie, zanim skończy się przywitanie. Zlecenie stoi od poniedziałku, bo nie przyjechał materiał. Nowy termin to czwartek, bo system przeliczył plan tego ranka i znalazł wolne okno na drugiej maszynie. Klient dostał o tym maila w poniedziałek po południu, w minutę po tym, jak magazynier kliknął na tablecie, że dostawy nie ma.

Rozmowa trwa czterdzieści sekund.

Nikt po nikim nie dzwonił.


Jeżeli prowadzicie produkcję i pierwsza scena z tego tekstu brzmi jak opis Waszego wtorku, odezwijcie się. Pokażemy, jak to wygląda na Waszych danych, na konkretach, a nie na slajdach.

Dalsza lektura

Sprawdźmy, jak możemy Ci pomóc

Wypełnij formularz i opowiedz nam więcej o swoim biznesie — chętnie sprawdzimy, czy możemy Ci pomóc.

Chronione przez reCAPTCHA.