Proklamacje GLU
Każdy system, który miał spiąć firmę w jedno, kończył jako kolejna wyspa. Oto trzy zasady, dzięki którym GLU zostaje Twoje: dane, historia i model firmy w Twoich rękach.

Trzy obietnice, pod którymi się podpisujemy. Składamy je każdemu klientowi i na nich stoi każda agencja GLU, którą stworzymy.
Każdy system, który obiecywał spiąć całą firmę w jedno, skończył jako kolejna wyspa. ERP miał być jednym miejscem prawdy, a stał się kolejnym programem, z którego trudno wyjść. Powód jest zawsze ten sam. Kto trzyma prawdę o firmie, ten zaczyna ją kontrolować, bo na kontroli się zarabia. Te trzy obietnice trzymają GLU z dala od tej drogi.
1. Twoje dane są Twoje
Dane wchodzą do GLU z każdego źródła i wychodzą do każdego narzędzia. Nie stawiamy bramki na wyjściu. Kiedy zechcesz odejść, zabierasz pełną, działającą kopię, a my wychodzimy.

Kanoniczne dane trzymamy w bazie, która należy do Ciebie. W chmurze pod Twoją kontrolą albo na Twoim serwerze, jeśli dane są wrażliwe. Nie jesteśmy w stanie ich zablokować, bo fizycznie nie ma ich u nas. Tak to jest zbudowane.
Najwięksi w tej branży zarabiają na wyjściu. Każą płacić za odczyt własnych danych przez cudze narzędzie i spowalniają eksport. SAP pozwał Diageo na sześćdziesiąt milionów za sięgnięcie po własne dane przez Salesforce. Nikt z nich nie zaczynał jako klatka. Doszli do tego, bo kto trzyma prawdę firmy, ten prędzej czy później chce ją kontrolować. Dlatego my oddajemy tę kontrolę z góry.
Dzień, w którym agencja GLU musi zamknąć dane u siebie, żeby utrzymać klienta, jest dniem, w którym przestaje budować GLU.
2. Wszystko jest zdarzeniem
Każdy ważny fakt, każda decyzja i każda akcja zapisuje się jak wpis w księdze. Z datą i ze źródłem. Nic nie znika po cichu i nic nie nadpisuje się bez śladu. W każdej chwili widać, co się stało, kiedy i z czyjej ręki.

To jest gotowe na dwie rzeczy, które właśnie nadchodzą. Pierwsza to AI. Skoro każdy krok jest zapisany, można odtworzyć dokładnie, co AI widziało i co zrobiło. Druga to audyt. Unia coraz częściej wymaga, żeby firma pokazała, na jakiej podstawie zapadła decyzja. Księga zdarzeń odpowiada na to sama. Zwykły czat z AI tego nie pokaże.
Tak budujemy i tego trzyma się każda agencja GLU. Wszystko się tylko dokłada, nic się nie nadpisuje. Każda zmiana, czy robi ją człowiek, czy AI, przechodzi przez zdefiniowaną akcję, która zostawia zdarzenie. Dzięki temu historia i źródło biorą się same. Rzeczy, których nie da się odkręcić, jak wysłany mail czy wystawiona faktura, zawsze najpierw pytają Cię o zgodę.
3. Łączymy, nie duplikujemy
GLU kładzie się na tym, co już masz. Twój ERP, CRM, arkusze i poczta działają dalej. Nie każemy Ci przenosić firmy do nas i nie stawiamy obok drugiej kopii, którą musisz ręcznie pilnować. Dokładamy tę jedną warstwę, której do tej pory nie było. Wspólną historię i mapę, która spina wszystkie Twoje źródła.

To nie znaczy, że nic u nas nie leży. Leży księga zdarzeń i uporządkowany słownik Twojej firmy, w bazie, która należy do Ciebie. Tam, gdzie jakiś system już jest gospodarzem danej informacji, odwołujemy się do niego i zostawiamy mu pierwszeństwo. Nie tworzymy drugiego źródła prawdy, które trzeba potem godzić z pierwszym.
Mapa Twojej firmy należy do Ciebie. Obiekty, powiązania i akcje, czyli słownik, którym mówi cała firma i całe AI. AI może go zaproponować, ale zatwierdza go i odpowiada za niego człowiek z Twojej firmy. Przez dwadzieścia lat projekty jednego miejsca prawdy umierały właśnie tu, bo znaczenie firmy lądowało u informatyków albo u dostawcy. U nas zostaje u Ciebie.
Tak budujemy i tego trzyma się każda agencja GLU. Domyślnie podłączamy, nie przenosimy. Trzymamy odwołanie ze śladem, skąd dana rzecz pochodzi, i oddajemy pierwszeństwo źródłu. Słownik jest zapisany jawnie, tak że Twój dział IT go przejrzy i nim zarządza. Nigdy nie jest zamkniętą skrzynką, do której klucz ma tylko agencja.