
Wikstan — centralny system planowania produkcji w drukarni
Klient
Wikstan to drukarnia, jakich w Polsce są tysiące: sitodruk, hafty, sublimacja, nadruki na tekstyliach i gadżetach. Kilkanaście tysięcy zleceń rocznie, kilkanaście maszyn w kilku gniazdach i właściwie dwie firmy w jednym organizmie — handlowa, która pozyskuje klienta, i produkcyjna, która drukuje. Park maszynowy z najwyższej półki, ale proces — jak u większości — sklejony przez lata z Excela, maili i wiedzy jednej kluczowej osoby. Każde zlecenie jest inne (inny produkt, nadruk, liczba kolorów, termin), ale sam proces jest powtarzalny — i właśnie dlatego ten chaos dało się rozplątać.
Wyzwanie
Dzień zaczynał się od kierownika produkcji, który ręcznie układał plan na maszyny w arkuszu — 1,5–2 godziny dziennie. Zanim w ogóle zaczął, musiał ręcznie przepisać karty produkcyjne wpadające mailem od handlowców (numer zlecenia, produkt, termin, liczba nadruków, pakowanie) — czysta przepisywaczka pod osobny etat. Do tego dochodziły klasyczne bóle drukarni:
- Dane w trzech miejscach naraz (mail, karta produkcyjna, arkusz planowania) — te same informacje wklepywane po kilka razy, za każdym razem ryzyko literówki i rozjazdu.
- Niespójne nazwy — ten sam produkt zapisany na pięć sposobów; niepełna karta szła dalej, a błąd wychodził dopiero na maszynie.
- Towar nie na czas — zaplanowane zlecenie bez towaru, ręczne przesuwanie terminów i pisanie do handlowca.
- Zakłócenia rozwalające plan — dwugodzinne opóźnienie na jednej maszynie i cały dzień do przełożenia, ręcznie, z głowy jednej osoby.
- Brak widoczności „co mam zrobić dziś" — jeden wspólny arkusz, na którym gubił się priorytet; zlecenia ginęły między matrycownią, farbami, magazynem i drukiem.
- Handlowcy zatopieni w ofertowaniu — dziesiątki tysięcy produktów i setki zależności „produkt × forma nadruku", a wiedza w głowach kilku osób.
- „Trup" po poprzednim wdrożeniu — wcześniejszy pół-system pochłonął dwa lata i nigdy nie ruszył.
Suma: kilkadziesiąt przepalonych godzin miesięcznie, jeden człowiek jako wąskie gardło każdej decyzji i zero realnej widoczności, na jakim etapie jest produkcja.
Rozwiązanie
Nie naginaliśmy Wikstanu pod gotowy system. Zbudowaliśmy jeden centralny „mózg firmy" uszyty pod ich proces i podpinaliśmy pod niego wszystko po kolei, małymi krokami, z wartością widoczną od pierwszego etapu.
Jak to działa
- Jedna baza zamiast Excela. Dla biura wizualnie nic się nie zmieniło (te same kolumny, statusy, kolory), ale pod spodem usiadł prawdziwy, zdarzeniowy system. Karta produkcyjna wpada raz i sama rozkłada się na wiersze planu — koniec przepisywania.
- Bramki na wejściu. Zlecenie nie wchodzi na produkcję bez kompletu danych i spójnych nazw — błąd ginie na wejściu, nie na maszynie.
- Ekrany na stanowiskach. Każde gniazdo ma swój ekran z dużymi kartami zleceń; kolor pokazuje priorytet (dziś / po terminie, 1–2 dni, spokój), a jeden przycisk „GOTOWE" zamyka zadanie. Każdy widzi, co ma zrobić teraz.
- Automatyczne re-planowanie. Przy opóźnieniu system sam liczy skutki w całym planie i podpowiada, gdzie zwolniło się miejsce i co przerzucić — kierownik akceptuje propozycję, zamiast układać od zera. Brak towaru → zlecenie samo schodzi z planu, a handlowiec dostaje nowy termin automatycznie.
- Estymacja czasów z historii. System uczy się z trzech lat danych, które Wikstan i tak zbierał (ile trwa rejestracja matryc, ile schodzi 600 sztuk na danym podłożu), i podstawia realne czasy zamiast „na oko".
- Asystent dla handlowców. Cała wiedza produktowa i historia ofert w jednym miejscu, z wyszukiwaniem hybrydowym; handlowiec dostaje gotową propozycję wariantów (tani / dobry / bardzo dobry), sprawdza i wysyła.
Dane zostają u klienta, model działa w chmurze, a każdą odpowiedź AI system weryfikuje — żeby halucynacja nie weszła na produkcję.
Efekty
| Przed | Po | |
|---|---|---|
| Dzienne planowanie produkcji | ~2 godziny | ~10 minut |
| Przepisywanie kart produkcyjnych | ręcznie, osobny etat | automatycznie, zero |
| Reakcja na opóźnienie maszyny | ręczne przekładanie całego dnia | podpowiedź systemu, jedno kliknięcie |
| Niekompletne / niespójne karty | wychodziły na maszynie | wyłapywane na wejściu |
| Zlecenia gubione między działami | regularnie | widoczne na ekranach stanowisk |
| Ofertowanie | wiedza w kilku głowach | asystent + baza, sekundy zamiast godzin |
Najważniejsza liczba: planowanie produkcji spadło z ~2 godzin do ~10 minut dziennie. Kierownik przestał być wąskim gardłem, odzyskał ponad pół etatu czasu miesięcznie, a firma — pierwszy raz — widzi w czasie rzeczywistym, na jakim etapie jest każde zlecenie.